Polska musi przygotować się do funkcjonowania w warunkach kurczącej się i starzejącej populacji. Imigracja może ten proces łagodzić, ale go nie odwróci.
Jeszcze dekadę temu symbolem polskiej emigracji były wypełnione autobusy do Londynu i Dublina. Dziś Polska sama stała się krajem przyciągającym pracowników z zagranicy. Gwałtowny wzrost liczby cudzoziemców nie uchroni jednak polskiej gospodarki przed konsekwencjami negatywnych zmian demograficznych.
Rok 2014 był ostatnim w najnowszej historii Polski, gdy odnotowano ujemne saldo migracji zagranicznych (-15 750 osób). Między 2014 r. a 2016 nastąpiło jednak odwrócenie trendu. Od tego momentu do Polski zaczęło przyjeżdżać więcej osób, niż z niej wyjeżdżać. Nastąpiła cicha rewolucja i Polska z kraju emigracji stała się krajem imigracji. Np. w 2025 r. liczba przybywających do naszego kraju przewyższała liczbę z niej wyjeżdżających o 10 906 osób.
Jeszcze lepiej skalę przemiany Polski w kraj imigracji pokazuje dynamiczny wzrost liczby pracujących obcokrajowców. Dokładna liczba cudzoziemców tu pracujących nie jest znana. Dane ZUS pokazują jednak rosnącą skalę ich obecności na rynku pracy. Między rokiem 2016 a 2025 liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczenia emerytalnego i rentowego w związku z wykonywaną pracą wzrosła ponad czterokrotnie – z 293 tys. w 2016 r. do 1,288 mln w 2025 r. W ciągu dekady liczba ubezpieczonych cudzoziemców w ZUS zwiększyła się zatem o blisko milion osób. Dziś stanowią oni już 8,5 proc. wszystkich pracujących.
Bez pracowników z zagranicy polska gospodarka rozwijałaby się znacznie wolniej. Według raportu „Migracje w Polsce”, opracowanego przez Instytut Spraw Publicznych, Ipsos oraz Deloitte, gdyby nie praca obcokrajowców, polski PKB w 2025 r. mógłby być nawet o 416 mld zł niższy. Ponadto symulacje wskazują, że dzięki pracy cudzoziemców polski PKB w długim okresie będzie wyższy o 5,1-10,7 proc. (Deloitte, Instytut Spraw Publicznych, Ipsos, 2026).
Wzrost liczby cudzoziemców na polskim rynku pracy zbiegł się nie tylko z szybkim wzrostem gospodarczym, ale też ze zmniejszeniem podaży pracy i starzeniem się społeczeństwa. Między rokiem 2016 a 2025 liczba ludności w wieku produkcyjnym (tj. kobiet w wieku 18–59 lat oraz mężczyzn w wieku 18–64 lata) zmalała o ponad 2 mln, a liczba ludności w wieku emerytalnym zwiększyła się o 1,2 mln.
Powstałą lukę na rynku pracy w dużym stopniu wypełnił ponad milion pracujących cudzoziemców. Mogłoby się więc wydawać, że problem ze spadkiem ludności został rozwiązany. To jednak złudzenie. Prognozy demograficzne są nieubłagane. Według przewidywań Polskiego Instytutu Ekonomicznego do 2035 r. liczba pracowników może zmniejszyć się nawet o 2,1 mln (PIE, 2024). Ponadto prognozy wskazują na dalsze starzenie się społeczeństwa. Według projekcji ZUS współczynnik obciążenia demograficznego, czyli liczba osób w wieku emerytalnym przypadająca na 100 osób w wieku produkcyjnym, ma zwiększyć się z 41,5 proc. w 2025 r. do 47,0 proc. w 2035 r. Innymi słowy, na coraz mniejszą liczbę osób pracujących będzie przypadać coraz więcej emerytów (ZUS, 2026).
Przy tak dynamicznych przemianach ludnościowych nawet imigracja nie jest w stanie zapobiec ich negatywnym konsekwencjom. Analizy ZUS pokazują, że współczynnik obciążenia demograficznego w 2035 r. pozostałby na poziomie z 2025 r., gdyby liczba cudzoziemców w wieku produkcyjnym co roku przyrastała średnio o około 300 tys. (ZUS, 2026). To około trzy razy więcej niż wynosił średnioroczny napływ obcokrajowców w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Liczba ubezpieczonych w ZUS cudzoziemców w 2035 r. musiałaby natomiast wzrosnąć do 2,8 mln, co stanowiłoby 13,5 proc. ludności Polski w wieku produkcyjnym.
Taki scenariusz wydaje się jednak mało prawdopodobny. Utrzymanie tak wysokiej skali imigracji przez wiele lat byłoby trudne, ponieważ o pracowników będzie konkurować cała starzejąca się Europa. Dodatkowo potencjał migracyjny Ukrainy – głównego źródła napływu cudzoziemców do Polski – stopniowo wyczerpuje się.
Szybki wzrost liczby cudzoziemców wymagałby utrzymania wysokiej akceptacji społecznej oraz sprawnej integracji nowych mieszkańców. To z kolei zależy nie tylko od sytuacji gospodarczej, lecz także od decyzji politycznych i jakości prowadzonej polityki migracyjnej. Nawet jeśli imigracja przyczynia się do łagodzenia negatywnych skutków przemian demograficznych, Polska musi przygotować się do funkcjonowania w warunkach kurczącej się oraz starzejącej populacji. Imigracja może ten proces łagodzić, ale go nie odwróci.
Źródła:
Deloitte, Instytut Spraw Publicznych, Ipsos (2026), Migracja w Polsce: fakty, wpływ, kierunki działania, https://www.isp.org.pl/pl/publikacje/migracja-w-polsce-fakty-wplyw-kierunki-dzialania
PIE (2024), Konsekwencje zmian demograficznych dla podaży pracy w Polsce, https://pie.net.pl/wp-content/uploads/2024/10/Podaz-pracy.pdf
ZUS (2026), Cudzoziemcy w polskim systemie ubezpieczeń społecznych 2025, https://www.zus.pl/baza-wiedzy/statystyka/opracowania-tematyczne/cudzoziemcy
Paweł Janukowicz – jest doktorem nauk społecznych w dyscyplinie ekonomia i finanse, a także członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) krzewi wiedzę ekonomiczną i wyjaśnia zjawiska gospodarcze współczesnego świata, propagując poszanowanie własności prywatnej, wolną konkurencję oraz wolność gospodarczą, jako warunki rozwoju Polski. Zrzesza praktyków biznesu i teoretyków różnych dziedzin nauk ekonomicznych.





