12
Lis

0

Poprawa nastrojów na globalnych rynkach (37/2019)

Powodów tej poprawy nastrojów nie znajdziemy w danych makroekonomicznych, bo one nadal były słabe.

Ostatni okres zdominowany był przez poprawę nastrojów na globalnych rynkach. Październik i początek listopada przyniosły nowe rekordy wszech czasów na indeksach w USA, zmieniły globalny trend na rentownościach obligacji (na wzrostowy), umocniły dolara i obniżyły cenę złota podnosząc ceny miedzi i ropy. Podsumowując te ruchy, można powiedzieć, że wszystkie one pokazywały znaczną poprawę nastrojów inwestorów na rynkach globalnych.

Powodów tej poprawy nastrojów nie znajdziemy w danych makroekonomicznych, bo one nadal były słabe. W USA jednak miesięczne dane z rynku pracy były doskonałe. Doskonale dla inwestorów nie z makroekonomicznego punktu widzenia. Zatrudnienie wzrosło mocniej niż tego oczekiwano (chociaż nadal wzrost był niewielki), a dane z poprzedniego miesiąca zweryfikowano w górę.

Inwestorzy uznali, że dane są doskonałe, bo pokazują, że w gospodarce nie jest źle, a jednocześnie nie powstrzymają Rezerwy Federalnej przed obniżaniem stóp procentowych. I rzeczywiście Fed znowu stopy obniżył (z przedziału 1,75 – 2,00% na 1,50 – 1,75%) jednocześnie Jerome Powell, szef Fed dał sygnał, że stopy są na właściwym poziomie, z czego wynikało, że kolejnych obniżek nie należy na razie oczekiwać. To ostatnie też zostało dobrze przyjęte przez rynki, bo inwestorzy ocenili, że Fed nie obawia się spowolnienia gospodarczego.

Już te decyzje Fed mogły podnieść indeksy, ale na pierwszym miejscu nadal były stosunki USA – Chiny. Na tym polu przez ostatnie tygodnie bez przerwy napływały dobre informacje. Twierdzono, że prezydent Donald Trump i przewodniczący Xi Jinping są w ciągłym kontakcie, a wstępna umowa handlowa zostanie wkrótce zawarta.

W strefie euro sytuacja się nie zmieniła. Europejski Bank Centralny nie zmienił parametrów polityki monetarnej i nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej. Prezes ECB, Mario Draghi, pożegnał się z rynkami, a od listopada rządzi tam już Christine Lagarde. Nie należy odczekiwać, że nowa pani prezes zmieni znacznie kierunek polityki ECB.

Na froncie politycznym okazało się, że parlament brytyjski zmusił premiera Borisa Johnsona do zrezygnowania z pomysłu opuszczenia UE z dniem 31 października. Data Brexitu została znowu przesunięta (na 31 stycznia 2020 roku). Poza tym 12 grudnia 2019 dojdzie w Wlk. Brytanii do wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Wybory mogą doprowadzić do kolejnych zawirowań, ale na razie rynki się tym nie przejmują.

W Polsce wybory parlamentarne nie miały wpływu na zachowanie rynków finansowych – tego zresztą oczekiwano. Sytuacja makroekonomiczna wyglądała u nas nadal bardzo słabo. Indeks PMI dla sektora przemysłowego nadal (od października 2018) lokuje się poniżej poziomu 50 pkt. (ten poziom oddziela rozwój od recesji). Ostatnio wręcz zanurkował do poziomu 45,6 pkt. Co prawda produkcja przemysłowa wzrosła we wrześniu o 5,6 proc. r/r (po sierpniowym spadku), ale trzeba pamiętać, że we wrześniu tego roku był jeden dzień roboczy więcej niż we wrześniu 2018 roku, czyli, że wzrost był tak naprawdę niewielki.

Mimo tego, na fali globalnego optymizmu, złoty zyskiwał. Zyskiwały też (umiarkowanie) indeksy giełdowe. Już w październiku powstała na wykresach EUR/PLN i CHF/PLN formacja podwójnego szczytu, która zapowiadała spadki tych kursów odpowiednio do 4,24 i 3,84 PLN. Ten spadek został już zrealizowany, a ciąg dalszy zależy od ruchów na EUR/USD (nadal jest w trendzie spadkowym) – im silniejszy dolar tym gorzej dla złotego.

Mówiąc o Polsce trzeba wspomnieć o programie PPK. Dużo się o nim pisze i mówi, więc ja pozostanę jedynie przy ostrzeżeniu. Coraz więcej pojawia się bowiem komentarzy mających przekonać do uczestnictwa w PPK. Radzę do tych komentarzy podchodzić z dużą dozą krytycyzmu. Jeden z moich ulubionych (oszczędzę autora i nie podam nazwiska) jest ten, w którym prognozę zysków w PPK opiera się na zachowaniu rynków w okresie 2010 – 2019 uznając to, co działo się w latach 2007 – 2009 za „anomalię”. Rozumiem, że „anomalią” była też potężna przecena w latach 2000 – 2002 (w USA blisko 50% spadku indeksów), czy w Japonii w latach 1990 – 2003 (spadek o 80%)? To nie były żadne „anomalie” tylko cykliczne kryzysy. Nie twierdzę, że inwestowanie w PPK przyniesie straty, ale twierdzę, że ludzie powinni mieć świadomość, że inwestują, a inwestowanie zawsze jest obciążane ryzykiem.

Zbliżamy się do końca roku, co zazwyczaj prowadzi do wzrostu indeksów giełdowych (coroczne windows dressing funduszy inwestycyjnych). Co może przeszkodzić w kreowaniu tego procesu? Jedynie nagłe pogorszenie na linii USA – Chiny, a po 12 grudnie niekorzystny dla rynków wynik wyborów w Wlk. Brytanii. Nie są to jednak, jak się wydaje, poważne zagrożenia.


Kontakt do autora:
Piotr Kuczyński
Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich
e-mail: piotrw.kuczynski@gmail.com
tel. +48 695 333 325

Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) krzewi wiedzę ekonomiczną i wyjaśnia zjawiska gospodarcze współczesnego świata, propagując poszanowanie własności prywatnej, wolną konkurencję oraz wolność gospodarczą, jako warunki rozwoju Polski. Zrzesza praktyków biznesu i teoretyków różnych dziedzin nauk ekonomicznych.