Spotkanie obiadowe z p. Waldemarem Dąbrowskim

Wirtualna sztuka nie zastąpi żywego spotkania w teatrze, operze, filharmonii

Relacja ze spotkania zWaldemarem Dąbrowskim, dyrektorem Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie w dn. 21 grudnia 2020 r.

Jedno jest pewne, że nic nie jest pewne. Najważniejsze: pandemia spowodowała utratę wiary w omnipotencję człowieka – stwierdził podczas ostatniego w 2020 r. spotkania obiadowego TEP Waldemar Dąbrowski, wieloletni dyrektor Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. Ale – jak podkreślał dyrektor – środowisko artystyczne, a szczególnie menadżerowie kultury nieustannie pracują nad tym, aby „utrzymać się na powierzchni” – chodzi i o instytucje, jak i zespoły czy wybitne jednostki, solistów.

Podczas spotkania z członkami TEP przewijało się pytanie, które w zasadzie jest dziś bardzo uniwersalne: Jak wyjść z kryzysu po pandemii?. Niezwykle trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo pandemia jeszcze się nie skończyła i nie wiadomo, co nas czeka w kolejnych miesiącach, a nawet latach. Gość spotkania obiadowego, jak i jego uczestnicy akcentowali, że wielu ludzi wkłada heroiczny wysiłek w to, aby ochronić przed upadkiem zarówno instytucje kultury, jak i inne podmioty, które borykają się z kryzysem wynikającym z lockdownu. Podczas wirtualnego spotkania omawiano problemy związane z kryzysem dotykającym instytucje kultury na wielu płaszczyznach – zarówno w odniesieniu do samych instytucji, ich finansowania i ciągłości ich funkcjonowania. Waldemar Dąbrowski mocny nacisk położył na los artystów, obdarzonych wybitnym talentem osobowości artystycznych, których kariera stanęła w miejscu, którzy stracili możliwość rozwoju i bezpośredniego kontaktu z publicznością, tak bardzo ważnego dla wszystkich związanych ze sztuką performatywną, którzy wreszcie mają – od wielu miesięcy – skrajnie ograniczone możliwości zarobkowania. W Operze Narodowej podjęta została inicjatywa swoistego kreatywnego wsparcia artystów, którzy regularnie z tą sceną współpracują, którzy włożyli czas i pracę w próby, nie zwieńczone spektaklami: zostali oni zaproszeni do udziału w projektach artystycznych, możliwych do realizowania w reżimie sanitarnym, za co otrzymują honoraria.

Jak wyjść z kryzysu po pandemii w kulturze? Kultura nie istnieje bez twórców, artystów – w tej przestrzeni nic nie zastąpi człowieka. Jednocześnie uczestnictwo w kulturze jest immanentną potrzebą człowieka, jest wpisane w nasze życie społeczne jako jego nieodłączna część. Dlatego, choć z pewnością nie będzie łatwo, możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość. – stwierdził dyrektor Dąbrowski.

Gość spotkania podkreślał, że Opera Narodowa działa mimo lockdownu i dostosowując się do realiów i możliwości, organizuje wydarzenia on-line. Jest jednak oczywiste, że chociaż publiczność bardzo ceni sobie takie inicjatywy (Teatr Wielki notuje bardzo wysoką oglądalność takich propozycji), odbiór sztuki poprzez media, sztuki wirtualnej, różni się zasadniczo od doświadczenia bezpośredniego kontaktu z muzyką, teatrem; transmisja on-line nie jest w stanie przenieść emocji, które towarzyszą wspólnemu przeżywaniu spektaklu czy koncertu „na żywo”. Dotychczas Opera Narodowa zaprosiła widzów w wirtualnej przestrzeni na koncerty kameralne, miniatury sceniczne, wieczór kolęd… Publiczność dopisała, artyści mieli satysfakcję z efektów swojej pracy, wszyscy jednak z utęsknieniem czekają na wydarzenia na żywo.

Podczas spotkania padały również pytania, czy organizacje kultury nie otrzymujące takiego wsparcia jak główne, narodowe instytucje kultury (Opera, Filharmonia Narodowa i in.) są w stanie przetrwać ? Czy przetrwają instytucje kultury zagranicą?

Odpowiadając na to drugie pytanie, Dyrektor Dąbrowski zaczął od odwołania się do wypowiedzi Winstona Churchilla, który, parafrazując, mówił, że opera jest elitarna, droga, ale ważna społecznie. Następnie zwrócił uwagę na zasadniczą różnicę w finansowaniu wysokiej kultury w Europie i w USA. W Europie przez stulecia, i wciąż jeszcze, istotną rolę odgrywa mecenat państwa – co oczywiście stwarza bardziej komfortowe warunki dla artystów, jak i menadżerów kultury kierujących instytucjami kultury. W Stanach Zjednoczonych są one finansowane niemal wyłącznie ze środków prywatnych, co oznacza, że ludzie sukcesu gospodarczego dzielą się nim w ten sposób ze społeczeństwem; w czasie prosperity „system amerykański” działa doskonale, jednak w sytuacji kryzysowej, zwłaszcza tak poważnego kryzysu jak teraz, wsparcie ze strony państwa jest bezcenne: pozwala przetrwać i budować przyszłość w oparciu o mocne podstawy. Dyrektor Dąbrowski podkreślił, że bardzo duże wsparcie ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest w obecnych czasach kluczowe dla bytu i przyszłości Teatru Wielkiego. Pozbawiona takiej pomocy Metropolitan Opera w Nowym Jorku, jedna z najważniejszych, o ile w ogóle nie najważniejsza scena operowa na świecie, zmuszona została nie tylko do skasowania całego sezonu, ale także praktycznie zamknięcia instytucji na czas pandemii, pozbawiając wynagrodzenia wszystkie zespoły artystyczne, techniczne, większość pracowników… Przy okazji dowiedzieliśmy się, że miesięczne koszty funkcjonowania Metropolitan Opera w normalnych czasach w są porównywalne z rocznymi kosztami Teatru Wielkiego w Warszawie. Dysponując budżetem znacznie mniejszym niż czołowe sceny świata, warszawska Opera na przestrzeni ostatnich dekad w wyraźny sposób zaznaczyła swoją obecność na kulturalnej mapie nie tylko Europy; jest teatrem przyciągającym znakomitych artystów i cenionym partnerem instytucjonalnym, realizującym koprodukcje z londyńską Covent Garden, Metropolitan Opera, operą królewską w Sztokholmie i Kopenhadze, Teatro Real w Madrycie, festiwalami w Salzburgu i Aix-en-Provence… Wyznacznikiem – na pewno nie jedynym, ale znaczącym – są prestiżowe nagrody International Opera Awards: instytucja nominowana była w kategorii Najlepszy Teatr Świata, w kategorii „Leadership”, honorującej najlepszych menedżerów w przestrzeni międzynarodowej, laureatem w 2019 roku został właśnie Waldemar Dąbrowski (nadto Mariusz Treliński, Dyrektor artystyczny Opery, otrzymał nagrodę w kategorii Najlepszy Reżyser, a produkcja Goplany w kategorii Dzieła Odkrytego Na Nowo).

Niestety możliwości pozyskiwania funduszy z sektora prywatnego przez Operę Narodową maleją – obecnie są znacząco mniejsze, niż na początku XXI wieku. Ci, którzy dziś są u szczytu sukcesu biznesowego są niestety mniej zainteresowani wspieraniem kultury; istnieją pola o wiele „korzystniejsze” w sensie wizerunkowym, dziedziny dużo „popularniejsze”, trafiające na pierwsze strony gazet. Wystarczy spojrzeć choćby na sport.

Upowszechnianie kultury wysokiej to długotrwały i bardzo mozolny proces. Ale niezwykle potrzebny, wręcz niezbędny dla społeczeństwa, które ma aspiracje, które chce być równoprawnym uczestnikiem współczesnej cywilizacji. Wymaga to oczywiście działań wielokierunkowych, perspektywicznego myślenia i długofalowego planowania. Waldemar Dąbrowski zwrócił m.in. uwagę na fakt, jak istotne jest, by ceny biletów pozostawały w zasięgu studentów, seniorów, ludzi o skromniejszych dochodach… to także pewne procesy społeczne, rozłożone na pokolenia. W mediolańskiej La Scali np. tradycyjnie loże dziedziczone są z pokolenia na pokolenie, pozostają w rodzinach, bo jest to traktowane jako wyróżnienie i wyjątkowo ceniony przywilej…

Osobną kwestią jest wspieranie rozwoju artystów, system kształcenia – w Polsce np. problemem pozostaje roztaczanie opieki nad wybitnymi talentami. Mamy dobrze rozwiniętą sieć szkół muzycznych, uczelni artystycznych, jednak wciąż są w tym systemie luki – i to w kluczowych miejscach. Dlatego m.in. Teatr Wielki – Opera Narodowa już od ponad dekady prowadzi Akademię Operową, spod skrzydeł której wyszły takie osobowości, jak robiący w tej chwili zawrotną karierę Jakub Józef Orliński, ale także Andrzej Filończyk czy Krzysztof Bączyk, bardzo młodzi, a już wysoko cenieni w świecie wokaliści. W sumie Akademia pomogła w rozwinięciu kariery kilkudziesięciu już młodym polskim śpiewakom, a także pianistom specjalizującym się we współpracy z wokalistami.

W rozmowie z uczestnikami spotkania Waldemar Dąbrowski stwierdził także, że trzeba doceni

niebagatelne znaczenie funduszy unijnych dla rozwoju infrastruktury kultury w Polsce. Wykorzystanie funduszy strukturalnych ma istotny, bardzo pozytywny wpływ na kondycję kulturalną obywatela, jego aspiracje, nawet język, jakim się posługuje. Dość powiedzieć, że w Polsce wybudowanych zostało 700 obiektów, a wiele z nich to także wybitne realizacje architektoniczne – podsumowywał. Sięgając tylko po przykłady z przestrzeni muzyki: powstało m.in. Nowe Forum Muzyki we Wrocławiu, siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej w Katowicach, obsypany nagrodami gmach filharmonii w Szczecinie. Nie ulega wątpliwości, że na przestrzeni ostatnich dekad nastąpiła w Polsce fenomenalna przemiana infrastruktury kultury. Uczestnicy spotkania zgadzali się, że dotacje z UE to ogromna wartość dodana i bez niej nie byłby możliwy tak ogromny skok inwestycyjny w infrastrukturę obiektów kultury.

A jakie są plany dyrektora na najbliższe miesiące?

– Premiery, nowe produkcje, planujemy z co najmniej dwuletnim wyprzedzeniem. Zwykle też kalendarium sezonu jest gotowe na co najmniej pół roku naprzód. Obecnie nasze funkcjonowanie polega w znacznej mierze na reorganizowaniu. Próbujemy znajdować nowe terminy dla produkcji, które nie mogły zostać zrealizowane lub już wiemy, że zrealizować ich nie zdołamy. Każdy tydzień przynosi zmiany. Ale nie tracimy optymizmu i wierzymy, że najszybciej jak to tylko będzie możliwe, zaprosimy znów widzów do naszego teatru, na znakomite, nowe i znane już, cieszące się popularnością spektakle.

Waldemar Dąbrowski wspominał także moment, w którym wyszedł na scenę przed koncertem inaugurującym sezon 2020/21, by przywitać publiczność. – Zwykle tego nie robię, tym razem jednak czułem, że jest taka potrzeba, że to bardzo wyjątkowa chwila. To była jesień roku 2020, spotkaliśmy się w teatrze z publicznością po raz pierwszy po wielu miesiącach. Wielka radość z obu stron… Zobaczyłem rozpromienione twarze, pełne nadziei… Gorące brawa, które wypełniły salę, nie były owacją dla mnie, ale wyrazem szczęścia, że znów możemy się tu spotkać. Teraz znów jest trudno. Nie wiemy, jak długo potrwa dla nas jeszcze lock-down. Ale wiemy, że wszyscy czekamy na kolejną chwilę wspólnego przeżywania sztuki…. – zakończył.