Trudna sytuacja na Wyspach Brytyjskich (45/2020)

Pomimo że to kraje południowej Europy – przede wszystkim Włochy i Hiszpania – skupiły na sobie większość uwagi w kontekście pandemii COVID-19 w Europie, to Wielka Brytania jest niewątpliwym „antybohaterem” ostatnich tygodni, z największą liczbą śmierci spowodowanych przez koronawirusa (37 tysięcy) na Starym Kontynencie. Chociaż najnowsze dane wskazują na mniejszy niż w innych krajach spadek aktywności gospodarczej w pierwszym kwartale 2020 r., jak również to, że gospodarka na Wyspach najprawdopodobniej ma już swój „dołek” za sobą, tak drugi kwartał, jak i cały rok Wielka Brytania zakończy na dużym minusie. Nie dziwią w tym kontekście zdecydowane działania władz, jak również zapowiedzi kolejnych, tak w sferze fiskalnej, jak i monetarnej.

Opublikowane dane dotyczące brytyjskiej gospodarki w pierwszym kwartale 2020 roku okazały się lepsze od oczekiwań: spadek PKB rzędu 2 proc. k/k blednie w porównaniu do 5-6 proc. recesji we Francji czy Hiszpanii. Niewielka skala spadku była jednak w dużej mierze konsekwencją relatywnie długiego zwlekania przez rząd Borisa Johnsona z wprowadzeniem lockdownu, który został ogłoszony dopiero 20 marca, czyli niemal dwa miesiące po zdiagnozowaniu pierwszego pacjenta na Wyspach zarażonego koronawirusem. Tym samym lockdown obowiązywał jedynie przez niecałe dwa ostatnie tygodnie pierwszego kwartału (a mimo tego zdołał spowodować w marcu spadek PKB o 5,8 proc. w stosunku do lutego).

Dane o większej częstotliwości wskazują jednak wyraźnie, że drugi kwartał tego roku będzie dla gospodarki Wielkiej Brytanii znacznie gorszy – ostatnie prognozy wskazują na możliwy spadek rzędu 15-25 proc. k/k i 10-procentową recesję w całym 2020 roku. Choć najnowsze odczyty PMI dla przemysłu i usług wzrosły odpowiednio do 27,8 i 40,6 (z 13,4 i 32,6 w kwietniu), co wskazuje na nieznaczną poprawę sytuacji związaną głównie z niewielkim poluzowaniem restrykcji, to główny indeks PMI wciąż pozostaje ponad 20 punktów poniżej granicznej wartości 50. Mimo to utrzymująca się wysoka liczba zarażonych i zmarłych z powodu koronawirusa sprawia, że rząd nie spieszy się z „odmrażaniem” gospodarki: zapowiedział, że rozpocznie otwieranie sklepów z początkiem czerwca (wtedy też część dzieci ma wrócić do szkół), choć puby i restauracje pozostaną zamknięte co najmniej do lipca.

Kryzys gospodarczy spowodowany pandemią spotkał się ze zdecydowaną odpowiedzią rządu już w marcu, kiedy to kanclerz skarbu Rishi Sunak zapowiedział pakiet fiskalny o wartości 175 miliardów funtów na lata 2020-25 (ok. 8% PKB, co czyni z programu największe luzowanie fiskalne na Wyspach od 1992 roku), z czego 32 mld funtów (1,5% PKB) ma zostać wydane w bieżącym roku. Oprócz dodatkowych wydatków fiskalnych pakiet zawierał gwarancje pożyczkowe dla przedsiębiorstw opiewające na 300 miliardów funtów (15 proc. PKB) i został później uzupełniony o odroczenia płatności VAT i program nieoprocentowanych rządowych pożyczek dla firm. Co więcej, ogłoszono powstanie programu grantów ukierunkowanych na utrzymanie miejsc pracy, w którym rząd zobowiązał się do pokrywania 80 proc. wynagrodzenia „zawieszonych” (furloughed) pracowników i 80 proc. dochodów samozatrudnionych do wysokości 2.500 funtów miesięcznie. Bank Anglii również zareagował zdecydowanie, ścinając główną stopę procentową do 0,1 proc. i restartując program luzowania ilościowego, zamierzając skupić aktywa o wartości 200 mld funtów. Stworzył również nowy program (Term Funding Scheme), który miał na celu obniżenie kosztów uzyskiwania finansowania przez małe i średnie firmy.
Jednak w związku z przedłużającym się okresem lockdownu i coraz większą wiedzą dotyczącą rozmiarów strat w gospodarce, podejmowane są kolejne działania mające na celu ograniczenie negatywnych skutków kryzysu. Ze strony fiskalnej, rządowy program utrzymywania miejsc pracy został przedłużony do lipca, a najnowsze szacunki dotyczące potrzeb pożyczkowych netto rządu mówią o, bagatela, 290 miliardach funtów (14 proc. PKB) w 2020 roku, z czego za 170 miliardów odpowiadać będą programy rządowe (za resztę tzw. automatyczne stabilizatory). Inflacja natomiast znaczne wyhamowała (do 0,9 proc. r/r w kwietniu), co skłoniło Bank Anglii do pierwszej w historii dyskusji o możliwości obniżenia stóp procentowych poniżej zera. Spodziewane jest też rozszerzenie skupu aktywów w ramach QE o kolejne 100 miliardów funtów, co będzie utrzymywać długookresowe stopy procentowe na niskich poziomach (obecnie oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji nie przekracza 0,175 proc.), pomimo olbrzymich potrzeb pożyczkowych rządu w najbliższych miesiącach.
Biorąc pod uwagę trudną sytuację epidemiologiczną i gospodarczą, w jakiej znalazła się Wielka Brytania, radykalne działania fiskalne rządu (przede wszystkim nakierowane na utrzymanie miejsc pracy i zapewnienie płynności firmom) są uzasadnione – ocenia się, że ograniczą one spadek bezrobocia o co najmniej 2-3 punkty procentowe w najbliższych kwartałach. Więcej wątpliwości budzą zapowiedzi Banku Anglii dotyczące wprowadzenia ujemnych stóp procentowych: obecna na Wyspach dezinflacja to w dużej mierze pokłosie spadku cen ropy naftowej i nie jest jasne, jak dalsza obniżka stóp miałaby w tej sytuacji w znaczący sposób pobudzić wzrost cen. Co więcej, ujemne stopy procentowe mogłyby okazać się per saldo kosztownym posunięciem, ponieważ skutkowałyby negatywnymi konsekwencjami dla sektora bankowego.


Kontakt do Autora:
Mateusz Urban
Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich
Ekonomista, Oxford Economics, Londyn, UK
e-mail: mateusz.m.urban@gmail.com
tel. +44 079-25-965-736

Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) krzewi wiedzę ekonomiczną i wyjaśnia zjawiska gospodarcze współczesnego świata, propagując poszanowanie własności prywatnej, wolną konkurencję oraz wolność gospodarczą, jako warunki rozwoju Polski. Zrzesza praktyków biznesu i teoretyków różnych dziedzin nauk ekonomicznych.

No Comments Yet

Comments are closed