Kwiecień ożywiania gospodarek (36/2020)

W kwietniu 2020 r. banki centralne i rządy pompowały potężne ilości pieniądza w gospodarkę. Decyzje podejmował Fed i ECB. W Japonii bank centralny nie bawił się już w ograniczanie „druku” jenów – postanowił kupować bez ograniczeń aktywa z rynku.

Wyniki posiedzenia FOMC były zgodne z oczekiwaniami – nic w polityce Fed się nie zmienia. Jerome Powell, szef Fed, powtórzył, że Fed zrobi wszystko, co będzie potrzebne, żeby pomóc gospodarce. Powiedział też, że gospodarka potrzebuje większego wspomagania fiskalnego (od rządu). Ostrzegł, że konsekwencje zamrożenia gospodarki będą odczuwane przez nią „przez jeden rok lub dłużej”. Praktycznie wykluczył ożywienie w realnej gospodarce w kształcie litery V.
Bardzo to ostrzeżenie kontrastowało z urzędowym optymizmem: Steven Mnuchin, sekretarz skarbu, powiedział, że gospodarka zacznie się otwierać w maju i czerwcu oraz odnotuje potężne odbicie w trzecim i czwartym kwartale. Urzędowy optymizm panuje nie tylko w USA. Wszystkie rządy mówią o potężnym odbiciu w 2021 roku.

Zakończył się w kwietniu sezon wyników kwartalnych amerykańskich spółek. Zwracało uwagę kilka rzeczy. Po pierwsze: spółki nadal uprawiają metodę znaną od lat: słabe prognozy nieco lepsze wyniki. Po drugie: znakomite wyniki miały spółki żyjące z Internetu (Facebook, Google) i chmury danych (Microsoft). Po trzecie: w olbrzymiej większości prognozy zastąpione są przez zdanie: prognoz nie stawiamy, bo przyszłość jest zbyt niepewna. Rodzi to obawy o „przestrzelenie inwestycji”.

W kwietniu dużo mówiło się o historycznym wydarzeniu, którym był spadek kontraktu majowego na ropę WTI do wartości minusowych (nawet minus 40 USD za baryłkę). Wyglądało to tak jakby spanikowani gracze obawiający się fizycznych dostaw surowca, którego nie mają gdzie przechować (magazyny są pełne lub zarezerwowane, podobnie destylarnie i tankowce) zaczęli płacić za to, że ktoś weźmie na siebie odbiór surowca. Podkreślić należy, że dotyczyło to dnia tuż przed wygasaniem majowych kontraktów. Chodziło o tych graczy, którzy nie przeszli na serię czerwcową, na której cena baryłki była większa niż 20 USD. Być może zresztą firmy brokerskie wyrzucały kontrakty tych graczy, którzy nie dopłacili do depozytu zleceniem PKC (po każdej cenie). Handel „papierową” ropą jest kilkadziesiąt razy większy niż tą „fizyczną”, czyli transakcjami między producentami ropy i jej użytkownikami. Od mniej więcej 20+ lat na rynku jest realny popyt i podaż, ale w środku są rynki finansowe i one dyktują cenę. Już na przełomie kwietnia i maja cena baryłki ropy WTI szybko rosła podążając w kierunku 20 USD.

Na froncie walki z pandemią dużo mówiło się o eksperymentalnym leku remdesivir produkowanym przez amerykańską firmę Gilead Sciences. Badanie tego leku sugeruje, że leczeni nim pacjenci będą zdrowieli szybciej niż pozbawieni dostępu do niego (zamiast 15 dni ma to być dni 11). Dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych w USA Anthony Fauci stwierdził, że to jest dobra wiadomość. Być może widać było jakiś wpływ tej informacji, ale akcje Gilead zyskały od dołka około 50%, czyli podobnie jak inne akcje. Widać było, że Wall Street jest bardzo sceptyczna.

Generalnie można powiedzieć, że rynki wierzą w pomoc rządów i banków centralnych, która ma według inwestorów zneutralizować wpływ pandemii. Poza tym gracze widzą, że pandemia w wielu krajach powoli zaczyna wygasać, co mocno pomagało bykom na rynkach akcji. Tak długo, jak ten nastrój się utrzyma, to bardzo złe dane makro będą lekceważone („bo będzie lepiej”). Tak więc nie widzę powodu do zmiany swojej opinii – w gospodarkach, które powoli są odmrażane, bardziej prawdopodobne jest wyjście z zapaści w kształcie litery U, chociaż na giełdach gołym okiem widać literę V.
Niepokoić może jedynie to, że olbrzymia większość inwestorów wierzy w marcowy dołek i w pomoc, o której powyżej. Nawet obawa o to, że sprawdzi się powiedzenie „w maju sprzedaj i uciekaj” nie zmienia tego sposobu patrzenia na rynki, chociaż odnotować trzeba, że początek maja był niepokojąco spadkowy. Według mnie nadal należy zakładać, że o ile nie pojawią się nowe, zupełnie nieoczekiwane wydarzenie (jak ujemna cena ropy, czy ożywienie pandemii) to indeksy giełdowe powinny zyskiwać.

Kontakt do autora:
Piotr Kuczyński
Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich
e-mail: piotrw.kuczynski@gmail.com
tel. +48 695 333 325

Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) krzewi wiedzę ekonomiczną i wyjaśnia zjawiska gospodarcze współczesnego świata, propagując poszanowanie własności prywatnej, wolną konkurencję oraz wolność gospodarczą, jako warunki rozwoju Polski. Zrzesza praktyków biznesu i teoretyków różnych dziedzin nauk ekonomicznych.