Zaskakujący spokój i wiara w dobre jutro wśród amerykańskich przedsiębiorców i inwestorów (32/2020)

Obecna recesja uderzy w finanse gospodarstw domowych i przedsiębiorstw Ameryki znacznie mocniej niż dekoniunktura 2008-2009. Jednakże, w odróżnieniu od Wielkiej Recesji, sektor przemysłowy poradzi sobie lepiej niż usługi. Podówczas produkcja przemysłowa spadła o 20% a zatrudnienie o 15% – to był większy dołek niż w sektorze usług. Dzisiaj natomiast poważnym wyzwaniem dla firm przemysłowych jest przede wszystkim kontrola nad płynnością finansową.

Problem częściowo tkwi w roli, jaką odgrywają zapasy w kapitale obrotowym. Zarządzanie zapasami w okresie zastoju i produkcji i konsumpcji (tak jak się dzieje podczas obecnego załamania) jest utrudnione. Przypomnijmy: kapitał obrotowy jest równy różnicy pomiędzy aktywami obrotowymi (w tym zapasami) a zobowiązaniami krótkookresowymi. Zapasy nie mogą być szybko upłynnione, nie mówiąc o trudności w dostawie komponentów do produkcji. Finansiści zmagają się więc z terminami płatności (zarówno zobowiązań, jak i należności) oraz dostępem do gotówki.

Skoncentrujmy się na tym ostatnim. W systemie amerykańskim, wśród dużych firm szybkie finansowanie zobowiązań (na przykład w okresie przed wypłatą pensji pracownikom lub spłaty raty długu, gdy nagle spada płynność) odbywa się na dwa sposoby. Pierwszym jest emisja weksli – krótkoterminowych niezabezpieczonych papierów dłużnych (commercial paper) z zapadalnością zwykle od jednego do siedmiu dni. Drugim jest odnawialny kredyt rewolwingowy. W obu przypadkach dyrektorzy finansowi postawieni zostali nagle przed taktycznymi wyzwaniami.

Na samym początku załamania produkcji od drugiej połowy marca do końca miesiąca, rynek commercial paper zawiesił się. Rozpiętość cen kupna i zbytu gwałtownie się powiększyła, a co gorsze, trudno było uplasować weksle, gdy wszyscy chcieli sprzedawać, bo też potrzebowali gotówki. Na szczęście Bank Rezerwy Federalnej (FED) szybko przystąpił do akcji i na dużą skalę zaczął skupować papiery, odblokowując zatory.

Ciekawszym jest natomiast dylemat finansistów co do odnawialnych linii kredytowych. Większość z nich zaciągnęła znaczne sumy zapobiegawczo: nie wiadomo co będzie jutro, lepiej więc mieć pieniądze na koncie już dzisiaj. To ma jednak tylko sens, gdy przedsiębiorcy mają wątpliwości co do kondycji finansowej banków. Pieniądze z linii kredytowych deponowane są bowiem z powrotem w banku (często tym samym, z którego zaciągnięty był kredyt). Jeśli bank miałby upaść, to zaciągniecie gotówki ma sens, le ostatnią rzeczą, której potrzebuje teraz FED, jest kryzys finansowy. Na pewno zrobiłby wszystko, aby to tego nie dopuścić. Banki, tak czy inaczej, są w dobrej kondycji finansowej i dysponują olbrzymią płynnością.

Innym aspektem zaciągania kredytów odnawialnych jest postrzeganie tej decyzji przez rady nadzorcze, kontrahentów, banki i inwestorów. Czy aby firma jest na pewno w dobrej kondycji? A może odwrotnie, to dobry ruch, bo prewencyjnie zabezpieczający sumy bilansowe, które są przecież własnością inwestorów? Panika czy przezorność?
Z moich obserwacji oraz rozmów z dyrektorami finansowymi wynika, że zdecydowanie przeważa zrozumienie. Zaskakujący jest spokój i wiara w dobre jutro wśród przedsiębiorców i inwestorów. Być może doświadczenia poprzedniego kryzysu, ciągle głęboko zakorzenione w pamięci, utwierdzają decydentów, że z trudnościami jakoś sobie poradzą.


Kontakt do autora:
Krzysztof Błędowski
Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich
Analityk w MAPI – Manufacturers Alliance for Productivity and Innovation, Arlington, USA
email: kbledowski@mapi.net
tel.: +1-703-647-5129

Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) krzewi wiedzę ekonomiczną i wyjaśnia zjawiska gospodarcze współczesnego świata, propagując poszanowanie własności prywatnej, wolną konkurencję oraz wolność gospodarczą, jako warunki rozwoju Polski. Zrzesza praktyków biznesu i teoretyków różnych dziedzin nauk ekonomicznych.

No Comments Yet

Comments are closed